Sunday, August 31, 2014

Wspomnień czar, czyli LOL.

Witajcie! 

Tydzień temu w środku nocy wróciłam do domu i nie odzywałam się ani słowem. Dziś stwierdziłam, że co za dużo to nie zdrowo - trzeba dać znać, że żyję :) Swoje zasoby energii uzupełniłam, odespałam wcześniejsze braki snu i czuję się jak nowo narodzona.

Ale gdzie ja właściwie byłam? Otóż, na wspaniałym wyjeździe pt. "Letni Obóz Liderski" organizowanym przez Stowarzyszenie Szkoła Liderów. Osoby, które znają mnie dłużej, wiedzą, że należę do osób zaangażowanych w to co się dzieje wkoło i chcących zmieniać rzeczywistość na lepszą. Kiedy tylko usłyszałam o obozie, natychmiast wysłałam zgłoszenie. Moja radość szybko się ulotniła, gdy doczytałam, że wyjedzie tylko 18 osób z CAŁEJ POLSKI! "No i masz babo placek. Po co traciłaś czas, skoro i tak się nie dostaniesz?" - pierwsza myśl. 



A już chwilę potem lista osób. Wśród nich - moje nazwisko! Niesamowicie szczęśliwa pochwaliłam się rodzince. Potem przygotowania, regulaminy, rozkład zajęć... I w końcu nadszedł upragniony 16 sierpnia. Pobudka, gdy jeszcze ciemno, dojazd do Krakowa i na pociąg do Warszawy (który ostatecznie zamiast 2,5h jechał blisko 6h!). Zmordowana, ale podekscytowana nieśmiało witam się z innymi. Wszyscy jeszcze oficjalni. Jednak już wieczorem jesteśmy jedną, wielką zgraną paczką. Tak! Po nie całych 4-5 godzinach w swoim towarzystwie!

Całodzienne (od 9 do 22 z dłuższą przerwą na obiad i krótszą na kolację) wykłady i zajęcia były męczące, ale dające nam, uczestnikom, dużo wiedzy i umiejętności przydanych liderom. Wieczorami zaś przesiadywaliśmy u siebie w pokojach do 2-3 nad ranem, by o 6-7 wstać. Nasza kadra była równie zmęczona jak my, a może i nawet bardziej! Kończąc tak cudowny tydzień, płakałam jak bóbr. Chętnie zostałabym kolejny tydzień, albo i nawet dwa. Wyjeżdżając czułam, że od tamtej chwili mam w całej Polsce przyjaciół, do których ZAWSZE mogę się zwrócić. Powstała nasza mała rodzinka. 


Z całego serca polecam wszystkim zaangażowanym społecznie, młodym ludziom udział w takim przedsięwzięciu. Nie pożałujecie! :)

Sunday, August 3, 2014

Nike PRO BRA

Witajcie!

Ostatnimi czasy rozglądałam się intensywnie za biustonoszem sportowym w miarę nie wygórowanej cenie. Jednak podstawą poszukiwań była wygoda i jakość produktu. Chodziłam, szukałam, klikałam.... Na stronie http://www.fitnesstrening.pl/ właśnie trwa wyprzedaż, więc z zapałem przeglądałam ofertę. I znalazłam: prosty model Nike PRO BRA. Ostatnie rozmiary, porządny (Nike) i w moim ulubionym kolorze. Cena również zachwycała - ze 109zł na 75zł.



Raz, dwa zamówiłam, zapłaciłam i czekałam na kuriera. W końcu nadszedł upragniony dzień. Rozpakowałam przesyłkę i... zostałam nie mile zaskoczona. Kolor zamówionego biustonosza w nawet najmniejszym stopniu nie przypominał tego, który zamawiałam! Jest raczej purpurowy, koloru biskupiego niż ciemno-fioletowego.



Na szczęście rozmiar był dobry! ;) Zrezygnowałam więc z zabawy w reklamowanie, odsyłanie itp. Ostatecznie taki kolor również może być!

Następnego dnia na zumbie zrobiłam mały test. I jak dla mnie biustonosz świetnie się sprawował.  Trzymał biust w jednym miejscu zarówno w czasie skoków, jak i rozciągania, pochylania się itd.


Ostatecznie jestem z biustonosza zadowolona, choć nie wiem czy się jeszcze skuszę na zakupy internetowe. Wiem, że była wyprzedaż, że ostatnie sztuki, rozmiary etc. Jednak zamawiając coś, mam nadzieję na otrzymanie towaru identycznego jak na zdjęciu, co niestety tu się nie stało. Tym razem przeboleję :)


Thursday, July 31, 2014

Zupa krem z brokuła i ziemniaków.

Słoneczko przyjemnie grzeje, ale w górach niestety tylko do południa. Potem z zegarkiem w ręku spodziewamy się burzy i ulew. Co więc robić w wolnym czasie? Ja zdecydowałam się poświęcić czas mojej drugiej ulubionej czynności, zaraz po czytaniu książek - gotowaniu. Przy okazji zrobiłam użytek z imieninowego prezentu oraz podbiłam serca dziadków oraz wujka chrzestnego!

A wyczarowałam takie oto zielone cudo:


Składniki  
(nieco zmienione - w oryginalnym przepisie pojawiły się bataty,
 lecz nie mogłam ich nigdzie dostać)
1 litr bulionu warzywnego
2 średnie ziemniaki 
brokuł
1 mała cebula
1 marchewka
1 pietruszka
pęczek natki pietruszki
przyprawy (kurkuma, kminek, tymianek, ostra papryka)
 uprażone ziarna dyni


Wykonanie jest dziecinnie proste!  

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, a brokuła myjemy i dzielimy na różyczki. Drobno posiekaną cebulę podprażamy razem ze startą pietruszką oraz marchewką na patelni skropionej odrobiną oliwy z oliwek. Warzywa oraz przyprawy wrzucamy do wrzącego bulionu i gotujemy ok. 20 minut. Po zdjęciu zupy z kuchenki dodajemy pietruszkę (trochę zostawiamy do ozdoby) i wszystko dokładnie miksujemy na gładki, jednolity krem. Podajemy z kromką chleba razowego, posypaną pietruszką i ziarnami dyni.


Pychotka! :)

Tuesday, July 29, 2014

Fit przepiśnik

Wakacje pędzą jak szalone -  dopiero co się zaczęły, a już mamy koniec lipca! Ciągle staram się jak najwięcej wypoczywać, ale energia mnie wręcz rozpiera i ciągle jestem w ruchu. Albo basen, albo siłownia, albo zumba... Codziennie coś innego ;)

Ostatnio obchodziłam imieninki i jedna z moich sióstr baaaardzo mnie zaskoczyła. Jej prezent to strzał w dziesiątkę! A o czym mówię? Oczywiście o Fit Przepiśniku, który zwojował całą blogosferę ;) Młoda musiała na niego polować w czasie gdy był jeszcze dostępny. Byłam nieco załamana, gdy okazało się, że sama go nie znalazłam, jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. No bo co ja też bym zrobiła z dwoma fit przepiśnikami? :D





Moje serce ujęły naklejki! Dla mnie ekstra <3




Podobają mi się przegródki na poszczególne rodzaje dań: śniadania, obiady i kolacje oraz desery - oraz kilka przepisów w środku. Mam mnóstwo miejsca na swoje pomysły i instrukcje, które do tej pory były albo spisane na karteczkach i się gubiły, albo też na komputerze znikały w nicość. Mała kieszonka na nie to też duży plus, myślę, że nie jednokrotnie się przyda. 

Jednak część treningowa mnie nie zachwyca. Jak dla mnie za mało miejsca na poszczególne dni. Gdyby to zależało ode mnie, zamiast planu ćwiczeń, podzieliłabym obiady i kolacje na osobne zakładki. W końcu ma to być przepiśnik, a nie zeszyt z planem treningów.


Ostatecznie z ogromną radością przyjęłam prezent. I zdradzę Wam w sekrecie, że dwa przepisy już wypróbowałam ;) Zdam za niedługo relację. 

xoxo

Monday, June 30, 2014

Naturalne kosmetyki.

Mieszkam w małej wsi o nazwie Wielkie Drogi. Miejscowość ma ciekawą historię i dzięki jej zgłębianiu, oraz staraniu mieszkańców, otrzymała ona miano "Królewskiej", co jest znakiem zastrzeżonym. Od 3 lat odbywają się raz w roku festyny na tę cześć. Tym razem motywem przewodnim była pomoc dla małego Michałka.

Chłopczyk urodził się z połową serduszka. Przeszedł już wiele operacji, ale ciągle potrzebne są kolejne. Stowarzyszenie działające na wsi, zorganizowało kwestę specjalnie na ten cel, również wszystkie zarobione pieniążki w czasie imprezy są przekazane na operację. Odbyły się też licytacje różnych przedmiotów: od torebek, przez kalendarze z autografem Katarzyny Gniewkowskiej (która wsparła akcję i przybyła na zabawę), aż po termos! 

Ja również z malutką pomocą finansową rodziców zlicytowałam jeden przedmiot... Co to takiego? Zestaw kosmetyków w 100% pochodzenia naturalnego ufundowany przez firmę Tso Moriri! Wartość takiej torebeczki to ok. 160zł, ja zapłaciłam tylko 100. Więc nie tylko udało mi się pomóc, ale i zaoszczędzić :)

Całość prezentowała się tak:





W środku można znaleźć:
  • 4 różne mydła organiczne po 100g;
  • Przeciwstarzeniowy olejek do kąpieli i masażu 200ml;
  • 2 różne kule do kąpieli po 160g;
  • Orzeźwiającą sól do kąpieli z ekstraktem z grejpfruta, ogórka i mięty 500g;
  • Marchewkowy mus do ciała 150ml;
  • Peeling cukrowy ze skórką pomarańczy 150ml.




Poniżej dla porównania: moja dłoń i pojemnik z solą do kąpieli.







Kosmetyki są dostępne głównie w internecie, ew. w nielicznych aptekach. Na pewno nie znajdzie się ich w żadnej galerii/drogerii. Jeśli ktoś jest z okolic Sącza, może poszukać hurtowni, bo to właśnie tam są produkowane kosmetyki.

W internecie można je zamówić m.in. tutaj:

Monday, February 3, 2014

Picie wody - po co i dlaczego?

Woda to źródło życia. Na planetach astronauci szukając innego życia rozglądają się właśnie za cząsteczkami H2O. Nasz organizm w 60% składa się z wody! To nie wiarygodne, ale prawdziwe.

Większość wody znajduje się w naszych mięśniach. Jeśli chcemy schudnąć, staramy się ćwiczyć. A kiedy ćwiczymy, wprawiamy w ruch nasze mięśnie. Musimy jednak pamiętać, że gdy nie będą one odpowiednio nawodnione, nasze rezultaty będą dużo gorsze. Bez tlenku wodoru nie mogły by zachodzić w naszym organiźmie ŻADNE procesy metaboliczne!

Tu warto się zatrzymać i powiedzieć parę słów na temat tego, co to jest, ten cały "metabolizm". Wiele osób kojarzy ten termin tylko i wyłącznie z trawieniem, tudzież wypróżnianiem. I myślą w dobrym kierunku, jednak nie do końca. Otóż, metabolizm to wszystkie procesy, które zachodzą w naszym organiźmie: porost włosów, paznokci, trawienie, wygląd naszej cery (nawilżanie)... To wszystko zależy od naszego metabolizmu. Będąc na diecie, naszym głównym celem (przynajmniej na początku) będzie jego przyspieszenie - a do tego właśnie potrzebna jest woda!

Najpierw obliczmy swoje średnie dzienne zapotrzebowanie na wodę.
Zwyczajna osoba dorosła potrzebuje dziennie 30 ml na każdy kg masy ciała.

30ml x MASA CIAŁA = średnie dzienne zapotrzebowanie
np. 30ml x 75kg = 2250ml (czyli 2,25l)

Z zależności od wieku, trybu życia, sposobu odżywiania czy temperatury powietrza nasze zapotrzebowanie może być większe.

Zaleca się wypicie 2 szklanek wody (2x 250ml) do pół godziny od obudzenia się. W ten sposób uzupełniamy braki wody z nocy oraz pobudzamy do pracy układ przemiany materii. Początkowo zamiast 30 minut, możemy sobie dać godzinę. Jednak codziennie należy skracać ten czas.

Kolejną ważną kwestią, jest wypijanie 3/4 swojego dziennego zapotrzebowania do godziny 13. Dlaczego? Ponieważ to właśnie wtedy nasz organizm najlepiej pracuje, wydala najwięcej zbędnych przemian materii.

Przykładowo, osoba której dzienne zapotrzebowanie wynosi 2,25l, do godziny 13 powinna wypić w przybliżeniu 1,65l To nie jest wcale tak dużo, biorąc pod uwagę fakt, ze zaraz po wstaniu wypijamy już 0,5 l! Pozostaje więc nam jeszcze 1,1 l na całe przedpołudnie.



Tak więc, pijcie wodę! To nasz pierwszy kilometr w czasie podróży ;)

Sunday, February 2, 2014

Green tea.

O wodzie post już był. Tym razem parę słów na temat zielonej herbaty -

 mojej faworytce w tej dziedzinie.


Choć jej słomkowy kolor i słodko-gorzki smak nie w każdym wzbudza zachwyt, o żadnej innej herbacie nie mówi się w takich superlatywach.

Właściwości
Zdrowotne właściwości zielonej herbaty wynikają przede wszystkim z jej silnego potencjału antyoksydacyjnego.

  • Napar z pierwszego parzenia działa pobudzająco-zawiera dużo teiny, z drugiego uspokajająco-pomaga radzić sobie z napięciami emocjonalnymi i stresem.
  • Zielona herbata ma właściwości hamujące rozwój bakterii w układzie pokarmowym. Pobudza go również do wydzielania soków trawiennych.
  • Obniża ciśnienie krwi poprawiając przy tym krążenie zmniejszając ryzyko wystąpienia chorób serca.
  • Zawarte w zielonej herbacie flawonoidy(silne antyoksydanty) wzmacniają naczynia krwionośne i przeciwdziała zakrzepom krwi. Neutralizuje też szkodliwe działanie wolnych rodników, a co za tym idzie przeciwdziała wielu przewlekłym schorzeniom np. stanom zapalnym, czy nawet chorobie Alzheimera.
  • Dzięki zawartości fluoru chroni zęby przed próchnicą.
  • Jest bogata w witaminy C, E, B, sole mineralne oraz garbniki 
  • Zawarty w niej flawonoid, wykazuje właściwości przeciwnowotworowe.
  • Pobudza działanie pęcherza moczowego, co przyśpiesza wydalanie toksyn z organizmu (jest moczopędna).
  • Zielona herbata wspomaga odchudzanie, ponieważ przyśpiesza metabolizm i usuwa zbędne produkty przemiany materii.
  • Chłodnego naparu używa się do przemycia przy zapaleniu spojówek oraz powiek.

    Zawarte w herbacie flawonoidy oprócz swoich dobroczynnych właściwości mogą też zaburzać wchłanianie żelaza. Osoby narażone na niedokrwistość (np. małe dzieci, kobiety w ciąży, wegetarianie) raczej nie powinny pić herbaty do posiłków. Z tego powodu nie jest również wskazane, aby popijać nią leki czy suplementy diety zawierające związki żelaza.
 
 

Rytuał przygotowania

Oczywiście najpierw należy zakupić odpowiedni rodzaj. Tu pojawia się pytanie: liściasta czy w torebkach?Zdecydowanie lepsze od tych w postaci granulek czy spakowanych w torebeczki są odmiany liściaste. Liście dobrej gatunkowo herbaty mają kolor od srebrzystego do ciemnozielonego, a po zaparzeniu stają się duże, ciężkie i opadają na dno szklanki.

Parzenie to wyjątkowo ważny etap.  
Po pierwsze – zielonej herbaty nie zalewamy wrzątkiem. Temperatura wody powinna być dostosowana do gatunku (kupując warto o to spytać sprzedawcę), jednak nigdy nie może przekraczać 90°C. 
Po drugie – istotny jest czas zaparzania, który decyduje o właściwościach napoju. Po zaparzaniu przez 2-3 minuty będzie wykazywał on działanie pobudzające, po 5-6 – uspokajające. 
Po trzecie – nieodpowiednie zaparzanie może spowodować zmianę i smaku, i koloru herbaty, która stanie się  bardziej gorzka i znacznie ciemniejsza. 
Po czwarte – ważna jest woda, której użyjemy do przygotowania naparu. Powinna być niechlorowana i uboga w wapń. Jeśli więc nie mamy możliwości jej przefiltrowania, korzystajmy z mineralnej, niegazowanej, o niewielkiej zawartości wapnia. 


To co? Pijemy? :)